Te kilka tygodni bez bukmacherki uświadomiły mi, ze tak też da się żyć. I wcale nie tęskniłem za tymi zakładami, straconymi kuponami. Jedyne, czego żałowałem, to pieniądze, które przepuściłem na zakładach w tak głupi, bezmyślny sposób. Przez kolejnych kilka tygodni dzielnie omijałem profilaktycznie punkty obsługujące zakłady bukmacherskie. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że jestem w stanie obok nich spokojnie przejść i nie wejść, żeby skreślić kupon zawodów sportowych. Kosztowało mnie to sporo wysiłku i pracy. Mnie i moją rodzinę. Dziś jestem wolny od nałogu i obiecuję sobie, że już nigdy nie będę próbował robić z siebie bukmachera. To zbyt niebezpieczne. W moim przypadku jest to nawet niewskazane, gdyż w przeciwnym razie wróci uzależnienie od zakładów sportowych.